

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza do publicznego oświadczenia, czy podczas marcowego spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem był szantażowany w sprawie zmiany rządu w Polsce. Kaczyński wyraził też pełne poparcie dla Adama Bielana, który współorganizował spotkanie.


Trzydzieści dwa F-35, 250 Abramsów, setki HIMARS i Patriotów — wszystko zamówione za rządów PiS, kontrakty liczone w dziesiątkach miliardów dolarów. Negocjacje z Waszyngtonem to nie szantaż, tylko codzienność zakupów. Skoro Kaczyński nagle odkrył, że ktoś mógł być „szantażowany", to niech zapyta, kto podpisywał te umowy. I po co. Wnioski same się nasuwają — niestety, nie takie, o jakie mu chodzi.