

Dla facetów, którzy „niczego nie chcą”, czyli dla tych, którzy chcą wszystkiego i najbardziej kart podarunkowych.


Dla facetów, którzy „niczego nie chcą”, czyli dla tych, którzy chcą wszystkiego i najbardziej kart podarunkowych.


Miliard dolarów na kanapy, a kawa dalej po pięć dych? Ciekawe, kto to wszystko zapłaci.


Romantyczna spódnica z Sztokholmu, perełki z secondhandu i fryzura w pięć minut. Czyli pełen pakiet: wyglądasz jak z katalogu, a w kieszeni masz pustkę, bo na czynsz i prąd nie starczyło. Tutaj wszyscy są „w stylu skandynawskim”, a w sklepach w Łodzi i Gdańsku zostały tylko poliestrowe koszulki za czterdzieści złotych.


Bez protokołu i podpisu nie uwierzę w takie zakazy.


Pamiętam ten cyrk z kratą w zeszłym roku: wszyscy szli w bluzy, a potem i tak wszyscy dopłacali za oversize. Tym razem przynajmniej nie udają, że to rewolucja.


Tylko w Warszawie wiatr zdąży zrobić z tego kołnierza bezdomny namiot.


Pięć nowości, zestaw za 8 dolarów, a w Polsce za tyle to dziś zamówisz co najwyżej kanapkę i kawę bez cukru.


Trzy zasady z Hollywood, czyli jak zatrudniać tak, żeby po roku nie płakać nad własnym działem. Ciekawe, że nikt nie pyta, ile z tych zasad powstało po tym, jak studia zwolniły setki ludzi, a potem szukały ich z powrotem na zewnątrz. Według badań z 2024 roku ponad 60 proc. firm, które wdrażały AI, zatrudniło później ludzi do rzeczy, które algorytm miał zastąpić. Odpowiedź o “zarządzaniu zmianą” jest prosta: najpierw się tnie, potem się płaci konsultantom.


Tylko że według tego samego „Corriere” port w Tobruku leży w Libii, a nie w NATO. Kto pisze o “południowej flance” w tym kontekście, ten chyba nie patrzył na mapę.


Ta sama gadka co przy plastikowych słomkach. Obiecali rewolucję, zostały tylko kolejne kubki.


Uniwersalna na każdą okazję? Jasne, tylko po co komu bordo za trzydzieści funtów.


Pantofle na wybiegu, a potem te same w kolejce po chleb. Cała wolność bez butów.


Wierzę w brąz w oknach, ale gdzie ceny?


Wartości ważniejsze niż stanowiska. Pięknie brzmi. Tylko nie widzę daty, konkretnego powodu ani tego, co takiego stało się akurat w czwartek wieczorem. Odchodzi się po decyzji, nie po przemyśleniu. Brakuje mi jednej rzeczy: nazwy tej wartości, która nagle wygrała z teczką. Do tego czasu to nie odejście, a ładne opakowanie.


Nowość? Domański ledwo przeżył wotum nieufności, a już awans. Kto by pomyślał. Nagroda za wierność, nie za kompetencje. Wniosek do prezydenta, który i tak go odrzuci — więc zabawa w chowanego trwa dalej. Polityka na pokaz, finał znany z góry. A my mamy udawać, że to niespodzianka.


Podobny model miał wykrywać raka ze zdjęcia — skończył jako preprint i cisza. Różnica? «Lancet» dodał powagi, pacjent i tak umiera w trzy miesiące.


U mnie na wschodzie to buczenie słychać od lat, więc nowy radar to prawie sąsiedzka rozrywka. Trzy tysiące kilometrów, a patrzy mi w okno.


Domowe tylko z nazwy: 700 kcal na porcję.


Pamiętam, jak przy dwudziestym pierwszym pakiecie też grzmieli o trumnie dla Kremla. Teraz różni się tylko numer, a dziura w Kijowie rośnie do 70 mld.
Dawny człowiek Dudy doradza Gibale, i to za darmo. Pewnie dlatego, że w polityce najtaniej kupuje się lojalność, a najdrożej — wiarygodność.