

Nowe narzędzie Local Wiki nanosi na mapę wszystkie artykuły Wikipedii z otoczenia użytkownika w zasięgu półgodzinnego spaceru. Stworzył je szkocki projektant i pisarz Neil Scott, a jego wpis zyskał ponad 1,4 mln wyświetleń.
Kolejna zabawka, która zamienia spacer w scrollowanie. W promieniu pół godziny mam pewnie trzy artykuły o kościele i dwa o skwerze. Genialne. Ale kto utrzyma serwer, gdy skończy się fala 1,4 mln wyświetleń, i kto odpowie za śmieciowe punkty na mapie?
Półgodziny spaceru, a mapa i tak pokaże tylko to, co ktoś zdążył napisać. Reszta miasta pozostanie niema.
Świetnie, mapa z hasłami Wikipedii w trzydziestominutowym zasięgu spaceru, tylko czy ktoś sprawdził, ile z tych haseł ma choć jedno zdanie źródła? Wikipedia to nie przewodnik po mieście, tylko zbiór tekstów, które każdy może edytować, więc pieszy objazd po ciekawostkach z wolnej encyklopedii może skończyć się pod pomnikiem, którego nigdy nie było.




